sobota, 14 września 2013

Znowu trochę literacko - "Towarzyszka Panienka" Moniki Jaruzelskiej
Zanim trafiłam na "Panienkę" .... w koszykach Biedronki, czytałam w "Newsweeku" wywiad z M. Jaruzelską zapowiadający tę książkę. Wywiad wg mnie przeciętny, co nietypowe dla "Newsweeka". Nie miałam zamiaru po książkę sięgnąć, ale skoro się sama pchała do ręki, a ten typ literatury lubię - kupiłam i pochłonęłam bardzo szybko. Książka zatoczyła potem szersze kręgi, krążąc po sąsiedzkich domach, w których także znalazła uznanie. Zatem warto ją przeczytać, bo moja opinia nie jest odosobniona.  Jako lepik zacytuję słowa babci p. Moniki "Wojtek mi nogi z dupy powyrywa, wszystko ta mała wygadała..." - chodziło o potajemny chrzest, który babcia nazwała dla niepoznaki wizytą u fryzjera :) Z innych ciekawostek - gen. Jaruzelski jest herbu Ślepowron, co ładnie się komponuje z jego oczami i WRON-em :)
"Towarzyska panienka" to jednak przede wszystkim opowieść o ludziach związanych z autorką (nie z generałem), a nam znanych z gazet czy telewizji. Zatem czyta się to łatwo i przyjemnie. 
Jako pokłosie tej książki zostało moje wielogodzinne ślęczenie na  http://bezmaski.pl/ i oglądanie wywiadów, które przeprowadziła Jaruzelska  - piszę w czasie przeszłym, bo niestety nie ma nowych odcinków. Wywiady super sprawa - tylko nie wiem czemu te starsze są poszatkowane na części. Jest to irytujące, ale jakość rozmów rekompensuje to, że trzeba sobie te części uruchamiać jedna po drugiej. 
Książkę polecam, a jeszcze bardziej wspomniane wywiady - ukazują jak wielkoformatową osobą jest p. Monika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz